Elektromobilność – to nie jest samotny trend rynkowy!

Plan osiągnięcia w Polsce poziomu miliona aut elektrycznych w najbliższych latach powinien cieszyć. Sama liczba może jednak nie mieć znaczenia. Elektromobilność to bowiem coś więcej niż samochody ładowane z gniazdka. Elektromobilność to też, a może przede wszystkim, wielka szansa dla polskiej gospodarki. W jakich aspektach? Przyjrzyjmy się sprawie z bliska.

Elektromobilność jest na technologicznym topie. Europa coraz bardziej odwraca się od napędów spalinowych, a kierowcy już nie boją się nowoczesnych układów napędowych. Korzystny trend rozwojowy sprawia, że nad elektromobilnością warto zastanowić się w nieco szerszym ujęciu, na tle całej gospodarki i jej poszczególnych gałęzi. Co mamy na myśli? Chociażby plan dynamicznego rozwoju  punktów ładowania. Ustawa o elektromobilności zakłada, że do 2020 roku powstanie 6 tysięcy stacji dysponujących standardowymi ładowarkami i 400 stacji dających możliwość szybkiego ładowania1.

Inwestycja bez wątpienia jest niebagatelna. Samo Ministerstwo Energii oszacowało projekt na 500 milionów złotych. Część tej kwoty trafi również do producentów osprzętu do ładowania. W dużej mierze jej beneficjentami staną się więc polskie firmy, które będą instalować same ładowarki. Poza tym dynamiczny rozwój punktów ładujących sprawi, że nad Wisłą narodzi się całkowicie nowy rodzaj działalności gospodarczej. Mowa o inicjatywie polegającej na obsłudze stacji ładowania pojazdów.

Elektromobilność to nie tylko sieć punktów ładowania…
Polska to niekwestionowany europejski lider produkcji autobusów. E-autobusy bez wątpienia staną się jednym z kluczowych elementów elektryfikacji transportu w miastach całej Europy. Czy firmy zlokalizowane nad Wisłą dostrzegają ten trend? Bez wątpienia. Część z nich już teraz aktywnie działa w tej nowej dziedzinie motoryzacji.

Inwestowanie w elektromobilność jest dobrym kierunkiem, bo pozwala na dopasowanie oferty do bieżących trendów i przyniesie producentom odpowiednio wysoką stopę zwrotu kapitału. Na takie przewidywania pozwala dyrektywa Komisji Europejskiej dotycząca promowania ekologicznych pojazdów transportu drogowego z końca 2017 roku. Według niej w 2020 roku aż 37% autobusów kupowanych w przetargach powinno charakteryzować się zeroemisyjnością. W 2030 roku wskaźnik ten ma wzrosnąć do 56%.

Dyrektywa Komisji Europejskiej jest ważnym czynnikiem mobilizującym. Szczególnie, że inwestycje w nowe floty pojazdów komunikacji miejskiej w całej Europie będą finansowane w ramach dotacji unijnych. Co tak właściwie ten dokument może oznaczać dla producentów? Analizę w tej sprawie wykonała m.in. Fundacja Promocji Pojazdów Elektrycznych. A ta jasno wskazuje, że już w 2020 roku aż 35% nowych autobusów miejskich będzie korzystało z elektryfikacji. W 20% mowa o napędzie wyłącznie elektrycznym, w 10 % o hybrydzie plug-in i w 5 % o standardowej hybrydzie.

Elektryczne autobusy – rachunek zysków i strat?


Dane danymi, przewidywania przewidywaniami. Co jednak może zapewnić sukces elektrycznych autobusów? Miejskie środki transportu są typowymi pojazdami firmowymi. W ich przypadku kluczem do sukcesu jest zatem rachunek ekonomiczny. Jego podstawą jest cena. Dziś statystyczny e-autobus kosztuje według wyliczeń Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych mniej więcej 275 tysięcy euro. W 2020 roku kwota powinna stopnieć o jakieś 10%. W tym samym czasie koszt zakupu pojazdu z silnikiem diesla będzie podobny i utrzyma się w granicy 150 tysięcy euro.

Drugim elementem rachunku ekonomicznego są koszty eksploatacji. A te bez dwóch zdań przemawiają na korzyść elektrycznych autobusów. Wyliczenia FPEE jasno pokazują, że już w 2020 roku w ciągu całego cyklu życia e-autobus będzie potrzebował energii elektrycznej o wartości około 100 tysięcy euro. Przy napędzie konwencjonalnym kwota zakupu paliwa wzrośnie do 350 tysięcy euro.

Korzyści płynące z eksploatacji e-autobusów sprawiają, że polskie firmy mogą już dziś zacierać ręce. Elektryczny biznes zaczyna nabierać tempa. Wystarczy wspomnieć końcówkę 2017 roku i zamówienie na 18 przegubowych autobusów elektrycznych dla brukselskiej komunikacji miejskiej. Kontrakt jest rekordowy i opiewa na kwotę 21 milionów euro. A to nie koniec. Ursus też święci triumfy. Marka ma dostarczyć m.in. 22 e-autobusy włoskim partnerom.

Polska staje się ważnym… dostawcą komponentów do e-aut


A na samych autobusach motoryzacja oczywiście się nie kończy… Polska zaczyna odgrywać coraz większą rolę w wytwarzaniu komponentów do aut zelektryfikowanych. Przykład? Toyota zainwestowała w swoich zakładach w Wałbrzychu i Jelczu-Laskowicach około 650 milionów złotych w produkcję przekładni do aut hybrydowych i silników dedykowanych autom hybrydowym. Jako, że e-trend jest przyszłością, rozbudowa fabryk Toyoty daje polskim pracownikom stabilność zatrudnienia, zdecydowanie powiększa ich kompetencje i umiejętności oraz generuje nowe miejsca pracy.

Jeszcze w tym roku do użytku oddany zostanie nowy zakład koreańskiego giganta – firmy LG Chem i będzie to największa fabryka produkująca baterie do samochodów elektrycznych w Europie! Rocznie montownię zlokalizowaną pod Wrocławiem ma opuszczać 100 tysięcy ogniw litowo-jonowych, a dodatkowo ma ona zostać połączona z centrum badawczo-rozwojowym. Inwestycja została podzielona na dwa etapy. W pierwszym powstanie 729 etatów kosztem 1,3 miliarda złotych. W drugim 1666 miejsc pracy przy nakładzie sięgającym 4,5 miliarda złotych.

Elektromobilność przez większość Polaków jest postrzegana przez pryzmat samochodów elektrycznych. To pogląd jak najbardziej słuszny, ale niekompletny. Z nadwiślańskiego punktu widzenia dużo bardziej kluczowe od samych aut zasilanych prądem są zyski, które ich popularyzacja może przynieść gospodarce na wielu polach. 

Nie tylko komponenty. Elektromobilność to rozwój gospodarki 


Rozwój elektromobilności to wzrost PKB i polskiego bezpieczeństwa energetycznego; to także zauważalne korzyści dla środowiska, w tym ograniczenie problemu smogu w miastach. 

Z analizy raportu „Napędzamy polską przyszłość” autorstwa Cambridge Econometrics i Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych wynika, że do 2030 roku sama elektryfikacja transportu przyczyni się do stworzenia około 50,8 tys. nowych miejsc pracy i wzrostu polskiej gospodarki o 0,3%. W kolejnych latach, do 2050 roku, ten wzrost może sięgnąć nawet 1,1%. Zatem elektromobilność to nie tylko produkcja komponentów do pojazdów, samych pojazdów i infrastruktury do ich ładowania, to także rosnące oddziaływanie na inne sektory gospodarki niekoniecznie kojarzone z tą nową gałęzią rynku. To m. in. rozwój usług i wielu innych dziedzin codziennego życia. 

1 http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20180000317/T/D20180317L.pdf

Najczęściej czytane

EMP pokaże prototypy polskiego „elektryka”. Premiera odbędzie się online.

Czytaj więcej

Projekt polskiej marki samochodów elektrycznych może pobudzić krajową gospodarkę

Czytaj więcej

Czy auto elektryczne ma standardowy akumulator 12V?

Czytaj więcej

Jak będą wyglądać pierwsze polskie samochody elektryczne? [film]

Czytaj więcej

Izera. Milion powodów, by jechać dalej

Czytaj więcej

Polska marka samochodów elektrycznych impulsem do rozwoju rodzimej branży motoryzacyjnej

Czytaj więcej