Czy elektryk się opłaca? Sprawdźmy TCO e-pojazdów!

Zakup samochodu to nie tylko realizacja marzenia czy zapewnienie sobie środka transportu. To też inwestycja, a te warto dobrze przemyśleć i dokładnie przeliczyć ich opłacalność. Aby przekonać się o tym, czy z ekonomicznego punktu widzenia zakup auta elektrycznego przyniesie korzyść, trzeba zgłębić kwestię całkowitego kosztu posiadania (TCO). Należy przede wszystkim porównać wartość tego wskaźnika w przypadku e-pojazdu i konwencjonalnych odpowiedników. A więc, czy elektryk się opłaca?

Jedną z organizacji, która postanowiła bliżej przyjrzeć się wartości TCO, charakterystycznej dla samochodów elektrycznych byli naukowcy z Vrije Universiteit Brussel. Ich wyliczenia nie pozostawiają złudzeń. Obecnie elektryki w ujęciu globalnym okazują się droższe w eksploatacji od samochodów z napędem konwencjonalnym. O ile droższe? Brukselscy uczeni wykonali przeliczenie w skali każdego pokonanego kilometra. I tak, w przypadku małych aut wyposażonych w silnik benzynowy przejechanie 1000 metrów kosztuje kierowcę od 18 do 23 eurocentów. Gdy pod maską pojawi się silnik diesla, cena zmienia się na kwotę oscylującą między 19 a 21 eurocentów za kilometr. Napęd elektryczny sprawia, że cena rośnie do 30 – 36 eurocentów za kilometr.

Wyliczanie TCO elektryków wymaga wzięcia pod uwagę nowych czynników


Badanie Vrije Universiteit Brussel mocno pokazuje dysproporcję pomiędzy kosztami „tankowania” między napędem elektrycznym a napędami konwencjonalnymi. To jednak jeszcze nie oznacza, że fani e-pojazdów powinni złożyć broń. Szczególnie, że spojrzenie naukowców z uniwersytetu brukselskiego wymaga jednak nieco bardziej globalnego podejścia. Dotyczy bowiem czystej ceny zakupu e-samochodu. W wyliczeniu nie były zawarte inne wartości dodane. Mowa m.in. o bezpłatnym wjeździe czy parkowaniu w centrum miast oraz dopłatach czy ulgach podatkowych otrzymywanych podczas nabywania zeroemisyjnych środków transportu. Uzupełnienie wyliczenia zmienia dość radykalnie jego sens dość drastycznie. Dowód na poparcie tej tezy można odnaleźć w materiale analitycznym zamieszczonym w piśmie Applied Energy.

Wyliczenie wykonane na potrzeby tekstu dotyczy 2015 roku i rynku w Wielkiej Brytanii. Według niego, TCO w przypadku samochodu o napędzie benzynowym sięgnie nieco ponad 12 tysięcy funtów. Nieznacznie mniej – bo około 12 tysięcy funtów – powinna kosztować eksploatacja auta zasilanego silnikiem wysokoprężnym. Gdzie w tej stawce plasują się elektryki? Pobiły wszystkich rywali. Po doliczeniu rządowych dopłat oferowanych w Wielkiej Brytanii, TCO samochodu elektrycznego zaledwie nieznacznie przekroczyło 11 tysięcy funtów. Tym samym osiągnęło najniższą wartość w całej grupie porównawczej.

Warto zwrócić uwagę również na kwestię TCO elektryków i hybryd, które okazują się porównywalne. Tak wynika z wyliczenia naukowców z Vrije Universiteit Brussel. Ich zdaniem pokonanie każdego kilometra niezwykle popularną Teslą Model S kosztuje od 58 do 79 eurocentów. Dla porównania – w samochodzie o napędzie spalinowo-elektrycznym suma ta zmieni się nieznacznie i będzie się zawierać między 59 a 72 eurocentami.

Zakup paliwa stanowi zaledwie 8% TCO samochodów elektrycznych!


Co tak naprawdę wpływa na TCO samochodu? W dużej mierze utrata wartości i koszt zakupu paliwa. I choć to czynniki szczególnie znaczące, ich udział na liście wydatków jest różny. Zależy bowiem od rodzaju paliwa – tak przynajmniej twierdzą naukowcy z brukselskiego uniwersytetu. Przykład? TCO samochodu elektrycznego to aż w 59% deprecjacja. Z drugiej strony wydatki związane z ładowaniem baterii pochłaniają zaledwie 8% całkowitego kosztu. Jeżeli chodzi o auta zasilane paliwami konwencjonalnymi, proporcja wygląda nieco inaczej. Przy napędzie benzynowym utrata wartości to 34%, a wydatki na napęd 38%. W dieslu wartości wynoszą odpowiednio 44 i 25%.

Podanie udziałów procentowych może wydawać się mało miarodajne. Na szczęście można je poprzeć wyliczeniami twórców magazynu Engineering.com. Ci wzięli na warsztat elektrycznego Nissana Leafa i benzynowego Hyundaia Elantrę. W ich przypadku utrata wartości składająca się na TCO w przypadku Japończyka sięgnie 34 tysięcy dolarów, a Koreanki 18 tysięcy dolarów. Dysproporcja odwrotna jest zanotowana jeżeli chodzi o koszt zakupu paliwa. Prąd do Leafa powinien kosztować jakieś 8400 dolarów. Benzyna konieczna do jazdy Hyundaiem uszczupli natomiast budżet domowy o blisko 21 tysięcy dolarów.

Jakie wnioski można wysnuć na temat TCO samochodów elektrycznych? Na myśl nasuwają się dwie podstawowe konkluzje. Po pierwsze, nie ulega wątpliwości, że koszt posiadania samochodów elektrycznych w najbliższych latach będzie wyraźnie malał. Po części ze względu na spadające ceny tych pojazdów oraz z powodu malejącego wskaźnika deprecjacji. Kierowcy powoli przekonują się do tego, że e-napęd jest naprawdę trwały, a baterie potrafią wytrzymać duże przebiegi. W przyszłości nie będą się zatem bali kupować używanych elektryków. Po drugie, aby zakup e-aut stał się jeszcze bardziej opłacalny, konieczne są rządowe dopłaty i dalsze ulgi. Przy wystarczająco wszechstronnym programie korzyści, pojazdy elektryczne bez problemu pokonają pod względem TCO samochody zasilane benzyną czy olejem napędowym.
 

Najczęściej czytane

Fabryka Izery powstanie w Jaworznie. Produkcja ruszy w 2024

Czytaj więcej

EMP pokaże prototypy polskiego „elektryka”. Premiera odbędzie się online.

Czytaj więcej

Czy auto elektryczne ma standardowy akumulator 12V?

Czytaj więcej

Jak będą wyglądać pierwsze polskie samochody elektryczne? [film]

Czytaj więcej

Izera. Milion powodów, by jechać dalej

Czytaj więcej

Projekt polskiej marki samochodów elektrycznych może pobudzić krajową gospodarkę

Czytaj więcej