E-auta już nie bezgłośne

Elektryki to zerowa emisja szkodliwych związków, oszczędności wynikające z mniejszego zakresu obsługi serwisowej i… pozbawiona dźwięku praca. Mimo, że brak hałasów generowanych przez silnik kojarzy się pozytywnie, niesie ze sobą też pewne wady. Główną jest to, że „cichego” auta może nie usłyszeć pieszy. Wnioski? Włodarze UE ustalili, że elektryki nie mogą dłużej milczeć!

Samochody elektryczne, ewentualnie hybrydy w trybie elektrycznym pracują niemalże bezdźwięcznie. Oczywiście w przypadku kierowcy i pasażerów jest to gwarancja większego komfortu jazdy. Dla pieszych oznacza to jednak pewne ryzyko. 

Zespół badaczy z Uniwersytetu w Kalifornii przeprowadził prosty eksperyment. Uczestnikom testu zawiązano oczy, a następnie poproszono o wskazanie momentu, w którym usłyszą pojazd nadjeżdżający z prędkością 8 km/h. W przypadku silnika spalinowego, badani byli w stanie usłyszeć auto z odległości blisko 11 metrów. W przypadku napędów elektrycznych, dystans skrócił się do zaledwie 3,3 metra. Zdaniem naukowców sprawia to, że pieszy ma na reakcję zaledwie 2 sekundy. To czas, w którym nie sposób zejść z toru kolizyjnego z samochodem.

Przyszłość należy do elektryków. Ale i bezpieczeństwa


W XXI wieku elektryczna motoryzacja to oczywiście absolutny, motoryzacyjny must have. To jednak nie oznacza, że na jej rzecz można zrezygnować z bezpieczeństwa. Właśnie dlatego świat zaczął się zastanawiać, co zrobić z napędem elektrycznym, aby zminimalizować związane z nim zagrożenie dla pieszych. Legislatorzy dość szybko wskazali odpowiedź. Otóż e-auta będą musiały zostać wyposażane w urządzenia, które zaczną generować dźwięk ostrzegawczy. 

Dźwięk ten jednak ma nie być uciążliwy i swoim natężeniem nie może przekraczać natężenia hałasu generowanego przez silniki spalinowe. Co więcej, dźwięki mają być aktywowane tylko przy niskich prędkościach, kiedy e-auto działa niemal bezgłośnie. Przy większych prędkościach samochód elektryczny, przecinający pęd powietrza, odpowiada za niewielkie natężenie dźwięków, ale słyszalne przez pieszych.

Różne dźwięki


Proponowane rozwiązanie, dotyczące montażu urządzeń emitujących dźwięki, wydaje się dosyć oczywiste. To jednak nie oznacza, że nie rodzi wielu znaków zapytania. Pierwszym i podstawowym jest ten dotyczący rodzaju emitowanego dźwięku. Kierunków rozwoju może być bowiem kilka. Auta elektryczne mogą generować jakiś rodzaj elektronicznego hałasu, brzęczenie czy np. odgłosy charakterystyczne dla motoru spalinowego.

Problem bezdźwięcznej pracy samochodów elektrycznych jest omawiany na arenie globalnej. Już dziś gotowe są pewne rozwiązania, które wkrótce wejdą w życie. Jeden z pierwszych zapisów zacznie obowiązywać w Unii Europejskiej. Już od 1 lipca 2019 roku wszystkie samochody elektryczne i hybrydowe nowego typu będą musiały zostać wyposażone w system AVAS (Acoustic Vehicle Alerting System). Od 1 lipca 2021 roku rozwiązanie stanie się standardem w przypadku każdego fabrycznie nowego elektryka lub hybrydy.

Czym jednak tak właściwie jest AVAS? Według regulacji unijnych to urządzenie emitujące jednostajny dźwięk stanowiący informację dla użytkowników drogi, że nadjeżdża pojazd poruszający się w trybie elektrycznym z prędkością poniżej 20 km/h. Układ powinien włączać się automatycznie, przy czym może posiadać przycisk dezaktywujący go do kolejnego uruchomienia silnika. Przepisy nie określają jak konkretnie ma brzmieć ten dźwięk. Określają za to, jakich odgłosów nie mogą wykorzystać producenci. Na liście znajduje się m.in. dźwięk syreny, klaksonu, dzwonu, pojazdów ratowniczych czy sygnały alarmowe.

Na oryginalny pomysł związany z „udźwiękowieniem” e-aut wpadł Fisker – producent pojazdów o sportowym charakterze. Firma opracowała bowiem rozwiązanie, które stanowi połączenie dźwięków bolidu F1 ze… statkiem kosmicznym. 

Pionierskie zapisy w Europie i Stanach Zjednoczonych


W tyle za Europą nie pozostają m.in. Stany Zjednoczone. Amerykańska NHTSA już dziś ma gotowe zapisy prawne, a te wejdą w życie we wrześniu 2019 roku. Różnica w stosunku do Starego Kontynentu będzie dotyczyć przede wszystkim prędkości. W USA generator dźwięku w autach elektrycznych i hybrydowych będzie musiał działać do prędkości 30 km/h. NHTSA wyliczyła bowiem, że dopiero przy tej szybkości jazdy samochód elektryczny w wyniku połączenia dźwięku generowanego przez wiatr i pracę opon na asfalcie, generuje natężenie dźwięku nieco zbliżone do samochodów z silnikami spalinowymi i słyszalne dla pieszych.

Na rynku motoryzacyjnym pojawiła się nowa potrzeba. Bardzo szybko producenci i małe firmy inżynieryjne postanowiły ją zaspokoić. Właśnie dlatego już dziś na rynku dostępny jest szereg rozwiązań. Dobry przykład stanowi m.in. General Motors z Pedestrian-Friendly Alert System, Hyundai z Virtual Engine Sound System czy Nissan z Vehicle Sound for Pedestrians. Jeżeli chodzi o inicjatywy małych biur projektowych, jedną z ciekawszych jest ECTunes. Technologia okazuje się o tyle unikalna, że za sprawą dźwięku ma ostrzegać o obecności pojazdu elektrycznego tylko te osoby, które potencjalnie mogą być zagrożone potrąceniem. Reszcie użytkowników ruchu drogowego ma nie przeszkadzać.

Piesi podczas codziennego uczestnictwa w ruchu drogowym oceniają zagrożenia w różny sposób. Bez wątpienia jednym z ważniejszych jest słuch. Aby nie potęgować poziomu niebezpieczeństwa, samochody elektryczne muszą przestać pracować bezdźwięcznie. Konieczne będzie zatem wypracowanie rozwiązań, które zapewnią pieszym bezpieczeństwo, a przy tym pomogą w redukcji hałasu w miastach.

Najczęściej czytane

Fabryka Izery powstanie w Jaworznie. Produkcja ruszy w 2024

Czytaj więcej

EMP pokaże prototypy polskiego „elektryka”. Premiera odbędzie się online.

Czytaj więcej

Czy auto elektryczne ma standardowy akumulator 12V?

Czytaj więcej

Jak będą wyglądać pierwsze polskie samochody elektryczne? [film]

Czytaj więcej

Izera. Milion powodów, by jechać dalej

Czytaj więcej

Projekt polskiej marki samochodów elektrycznych może pobudzić krajową gospodarkę

Czytaj więcej